Najnowszy post

Niedoczytane! #1

       
        Człowiekowi nie starczyłoby życia, gdyby chciał przeczytać wszystkie książki, dlatego stwarza własne kryteria, dzięki którym segreguje lektury. Najczęściej zdarza się tak, że książka owszem jest przyjemna, ale przeciętna. Chciałoby się powiedzieć dobra, ale czegoś zabrakło. Rzadko znajdujemy pozycje wybitne, a gdy już się pojawią opowiadamy o nich z wypiekami na twarzy i z ogromnym entuzjazmem polecamy znajomym.
 A co z książkami, których nie skończyliśmy i to nie z powodu grafomanii, nieprzystępnego stylu pisarza czy naiwnej fabuły? Co z tymi bardzo dobrymi książkami, które odłożyliśmy z myślą, że za niedługo po nie sięgniemy, ale one nadal leżą pokrywając się kurzem?
 Dziś w Niedoczytanych! chciałabym Wam przedstawić:


Brandon Sanderson – Cykl „Ostatnie Imperium”.



Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności”, posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.



Kocham pióro tego pisarza. Jego niepowtarzalny styl, ogromną wyobraźnię, magiczny, oryginalny świat, jaki serwuje nam w każdej powieści  i bohaterów, którzy są autentyczni i kradną serca od pierwszej strony.
„Z mgły zrodzony” jest pierwszą częścią serii Ostatnie Imperium. W tej książce uwielbiam dopracowaną fabułę i niespodziewane zwroty akcji, wykreowany świat, gdzie mgła i popiół to ziemia i niebo. Ale przede wszystkim uwielbiam bohaterów, którzy są bardzo realistyczne nakreśleni bez zbędnego patosu i idealizacji. Postacie są po prostu ludzkie. Mają wady i zalety. Walczą ze swoimi słabościami, popełniają błędy, ponoszą konsekwencje swoich czynów i … nie są niezwyciężeni.
 Żadna postać, którą poznałam w tej książce nie została dla mnie obojętna. Do niektórych czułam niechęć i odrazę, innych pokochałam – ale z każdym wiązała się jakaś emocja i to właśnie było niesamowite!
 Bandy Kelsiera nie dało się nie pokochać. Dockson, Ham, Brezze czy nawet małomówny Clubs - każdy z nich był inny, niepowtarzalny. Mieli różne charaktery, różną przeszłość i różne nastawienie do życia, ale razem byli po prostu cudowni! Nie mówię, że osobno byli mniej atrakcyjni. Nie, nie! Po prostu, gdy byli razem sarkazm, humor i przyjacielska miłość tryskała z każdego przeczytanego zdania.
Vin była postacią, którą poszukiwałam od bardzo dawna! To była miłość od pierwszego „przeczytania”, zważywszy na to, że  jestem nadwrażliwa na naiwne i głupiutkie kobiece charaktery… A Vin… Ah, ta paranoiczna Vin! Na przestrzeni całej historii przeszła ogromną metamorfozę. Z dziewczyny stała się kobietą.
Widzimy, jak walczy... Jak się nie poddaje… Jak z tchórzliwej staje się silna… Jak oswaja się z miłością... Jest jedną z nielicznych kobiecych postaci, którą naprawdę lubię.
 Kelsiera specjalnie zostawiłam na koniec, ponieważ do tej postaci przywiązałam się najbardziej. Ponownie – miłość od pierwszego "przeczytania". Dzięki niemu najwięcej się śmiałam i najwięcej płakałam. Jace Herondale nie do sięga do pięt Kelsierowi. Jeżeli weźmiecie się za „Z mgły zrodzony” gwarantuję Wam, że będziecie chciały zagarnąć mojego Kelsiera, ale nie Drogie Panie! On jest mój! Tylko mój!
Więc pewnie w tym momencie zastanawiacie się, dlaczego jeszcze nie przeczytałam kolejnej części? Powód jest bardzo prosty. „Studnię wstąpienia” zaczęłam czytać na telefonie i ta forma nieprzypadła mi do gustu. Strasznie się męczyłam, ponieważ dla mnie najlepszą formą czytania nadal pozostaje papierowa książka. A do tego jestem jednak ogromną fanką wypożyczania książek z biblioteki, a niestety nie ma tej serii w mojej bibliotece. „Studni wstąpienia” nie kupiłam z prostego powodu. Nie posiadam pierwszej części, a nie lubię kolekcjonować książek niechronologicznie. Nie zaczęłam czytać też drugiej części od razu po pierwszej, ponieważ wydarzyła się w „Z mgły zrodzony” pewna rzecz przez którą obraziłam się na autora. Do teraz jak sobie to przypomnę to jestem na niego zła!
Na szczęście, nareszcie mam tę powieść na czytniku, tak jak poprzednią część i mam nadzieję, że kiedy skończę czytać „Amerykańskich bogów” od razu wezmę się za „Studnię wstąpienia”.

Seria „Ostatnie Imperium” składa się z sześciu części:

1.    „Z mgły zrodzony”
2.    „Studnia wstąpienia”
3.    „Bohater wieków”
4.    „Stop prawa”
5.    „Cienie tożsamości”
6.    „Żałobne opaski”



A Wy do jakich książek chcecie wrócić? Jaki cykl chcecie skończy lub rozpocząć? Do jakiś książkowych światów pragniecie ponownie „wpaść”?


O Barso Re

Barso Re
Recommended Posts × +

20 komentarze:

  1. Ja z biegiem lat stwierdzam, że szkoda czasu na złe książki. Era lektur szkolnych minęła i gdy coś mi się nie podoba to po prostu to odkładam i nie kończę ;) Dużo już takich było w moim życiu, więc trudno podać konkretny przykład no ale np biografia Stephena Hawkinga stoi na półce wiele lat zaczęta i wrócić do niej nie mogę. Kiedyś muszę, bo temat mnie ciekawi ale chyba jeszcze nie nadszedł czas.
    Pozdrawiam.
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam straszne wrzuty sumienia, kiedy nie skończę książki … nawet tej złej. Ale są też książki do których muszę dojrzeć np. „Sto lat samotności”. Jest wiele książek, które zaczęłam nie mając na nie humoru i dla tego ich nie przeczytałam. „Studnie wstąpienia” jest książką, którą pokocham – już to wiem. Zaczęłam ją nawet czytać, ale na równi czytałam kilka książek i musiałam to trochę uporządkować. Książka Sandersona znalazła się na trzeciej pozycji na liście, więc już za niedługo znowu przeniosę się do świata mgły i popiołu!

      Usuń
    2. "Sto lat samotności" - och jakie to arcydzieło! ale to prawda, akurat do tej książki trzeba mieć i dobry nastrój i być mega skoncentrowanym, gdyż w pewnym momencie gubisz się, który Jose Arcadio był którym ;)
      Niewątpliwie jednak polecam!

      Usuń
  2. Jak widać, nawet o niedoczytanych można wiele napisać :) Mam wiele takich pozycji, które czekają na lepsze czasy (np emeryturę :D), nie dokończyłam choćby heksalogii Anety Jadowskiej, czy cyklu Dary anioła. Ale powiem Ci jedno, im dłużej zwlekam, tym większa szansa, że... nigdy tego nie zrobię. Nie ukrywam, że kiepsko mi z tą świadomością.
    A z drugiej strony, wciąż pojawia się tyle cudownych nowości, że nie sposób się powstrzymać przed kompulsywnym kolekcjonowaniem i błędne koło się zamyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo jak Ty! To błędne koło jest frustrujące! Zadecydowałam (po ciężkiej burzy myśli), że moim nowym postanowieniem noworocznym będzie wrócenie do wszystkich cykli, które zaczęłam i nie dokończyłam! :D

      Usuń
    2. Trzymam kciuki, byś wytrwała w postanowieniu. Będzie to niezwykle trudne zadanie :)

      Usuń
  3. Cyklu nie znam, ale kiedyś chętnie bym się z nim poznała :)
    Staram się doczytywać książki do końca. Choć z seriami oczywiści bywa różnie. Czasem zaczynam jakąś od środka, czasem od początku, ale z zakończeniem jest problem. Jeśli jednak chodzi o rozpoczęte książki, to staram się je skończyć czytać w ciągu dwóch, trzech miesięcy.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria godna polecenia. Zwróć na nią uwagę, gdy będziesz chciała przeczytać coś z fantastyki. Ja właśnie nie mam wyrobionych takich dobrych nawyków czytelniczych, jak Ty. Czytam hurtowo, wszystko… a czasem nie mam na nic ochoty, a książki leżą na biurku czekając na lepsze dni. :/

      Usuń
  4. Wszyscy mówią o tej serii i chcę ją przeczytać, ale jakoś tak nie spieszy mi się do tego. :D
    Pozdrawiam :)
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz miała ochotę na coś naprawdę dobrego z fantastyki – oryginalną, śmieszną, ale także wzruszającą, to weź się za „Ostatnie Imperium”! Nie pożałujesz :D

      Usuń
  5. O serii nigdy nie słyszałam, poza tym kategoria nie jest dla mnie.
    Nie za bardzo mnie ciągnie do takich książek.
    Jednak tobie życzę miłego czytania.
    serdecznie zapraszam http://polecam-goodbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W serią Ostatnie Imperium, po pierwszej części miałam długą przerwę, jednak nie żałuję, że podjęłam jej kontynuację. Podejrzewam za co obraziłaś się na autora i powiem, że mi też to się nie podobało ;)

    Pozdrawiam, Alice
    z https://ourbooksourlive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprosiłabym o spojlery (jestem z tych zwariowanych osób, które uwielbiają spojlery), ale w tej książce akurat się ich boję. Tyle może się wydarzyć! To jest fascynujące. Im więcej o niej mówię, tym mam większą ochotę już dziś się za nią zabrać.

      To co zrobił autor jest niewybaczalne!

      Usuń
  7. Z wielką chęcią rozpoczęłabym ten cykl, ponieważ nie miałam nigdy styczności z tym autorem. Równocześnie troszkę się obawiam czy przypadnie mi do gustu jego styl (chociaż jeśli jest magiczny to ogromny plus) i fabuła, ale myślę, że warto ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto! Dla mnie Sanderson jest najlepszym współczesnym, pisarzem fantasy (i będę chyba to powtarzać w kółko). Spróbuj jego twórczości, będę trzymać kciuki byś się w niej zakochała tak mocno jak ja!

      Usuń
  8. Świetny pomysł na post :) Ja w tym miesiacu zaczynam przygodę z Sandersonem, zobaczymy jak mi pójdzie. Co do niedoczytanych książek to oczywiście i u mnie coś takiego występuje. Jak sama piszesz, życie jest za krótkie na złe książki :) W tej chwili do głowy przychodzi mi tylko "Omerta" Mario Puzo, której nie dokończyłam, ale takich powieści mam na swoim koncie sporo.
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też mam takich książek sporo w swojej karierze. Jedne były niestety nieznośne i nie mogłam się z nimi zaprzyjaźnić za wszystkie skarby świata, a inne… tak, jak „Studnia wstąpienia” – za długo zwlekania by rozpocząć ponowną przygodę z Vin.

      Usuń
  9. Przyznaję, że i u mnie ta seria pozostaje na niedoczytaniu, odłożona na później, ale córka przeczytała chyba wszystkie tomy. :)

    OdpowiedzUsuń

Kłamałabym mówiąc, że nie interesują mnie komentarze. Umiem zmierzyć się z konstruktywną krytyką, ale przyjmę także miłe słowa. Wasze komentarze to wynagrodzenie mojego wysiłku, także jeżeli chcesz się odezwać – pisz!