Najnowszy post

Ach, ta jesień... Co z nią zrobić?

        Każda z nas przeżywa jesienną chandrę. Czasami nawet nie potrzebujemy do niej jesieni. Jak sobie z nią poradzić bez wina, ciasteczek i nadmiernej ilości snu?
          Mam jeden sprawdzony sposób! Albo – jakby na to nie patrzeć – dwa, a dla najbardziej wymagających aż pięć!

1.      DZIENNIK BRIDGET JONES & BRIDGET JONES: W POGONI ZA ROZUMEM.




W świecie pięknych, zgrabnych i powabnych bohaterek Bridget Jones z pewnością się wyróżnia. Do niedawna panna Jones była ikoną lat 90 – wielkiej zmiany w świadomości kobiet i społeczeństwa na temat małżeństw, rodzinny i starych panien!
          Bridget Jones jest kobietą puszystą, z nałogami i w dodatku… po trzydziestce. Nie ma faceta, ale za to ma nadopiekuńczą matkę, która bardzo chce zostać babcią. Bridget brakuje tylko kota, by spełniać wszystkie wymogi stereotypowej starej panny.
          Co ma w sobie ta charakterystyczna, aczkolwiek uniwersalna postać, że tak dużo kobiet darzy ją ogromną sympatią? Dlaczego tak wiele z nas utożsamia się z bohaterką książek Helen Fielding?
     Pierwszy raz czytałam o Bridget Jones, kiedy przechodziłam burzliwy okres dojrzewania. Każda dziewczyna mająca to naście lat wstydzi się tego jak wygląda – jest za chuda, za gruba, za wysoka, za niska. Otacza się światem celebrytów. Wybiera sobie za idolki piękne sławy z zawsze idealną fryzurą i bez cellulitu na udach. Taka dziewczyna nie wie, jak wiele nieprawdy pokazują nam filmy, czasopisma i różne portale społecznościowe. O tym dowie się dopiero później, kiedy powoli opadnie kurtyna dzieciństwa i  ta młoda kobieta zostanie zmuszona by stoczyć własną batalię z rzeczywistym światem.
        Mi Bridget Jones pomogła w tym, że przestałam wyolbrzymiać swoje młodociane kompleksy, zaczęłam akceptować siebie, nabrałam dystansu, a co najważniejsze nauczyłam się sama z siebie śmiać. Niezdarność panny Jones jest pocieszna, ujmująca i śmieszna, a przede wszystkim podbudowująca. Której z nas nie przytrafiła się kompromitująca sytuacja o której przypominamy sobie z wypiekami na twarzy? 
  Ogromnym pozytywnym aspektem tych książek jest postać angielskiego dżentelmena, przystojnego prawnika, na początku wydawałoby się sztywnego, lecz z czasem ujmująco dowcipnego, uroczego i uczciwego pana Marka Darcy’ego. Za tę postać w wydaniu Colina Firtha wymieniłabym wszystkich współczesnych bohaterów powieści młodzieżowych – nawet (z bólem serca) Jace’go Wayland’a.

2.      WZBURZONE FALE & NIEBEZPIECZNE PRĄDY & SPOKOJNA PRZYSTAŃ & BŁĘKITNA ZATOKA



         W dzisiejszych czasach widać, jak bardzo rodzina straciła na wartości. Niegdyś członkowie rodzin byli ze sobą zżyci, więcej ze sobą rozmawiali, spędzali czas przy wspólnych posiłkach, pielęgnowali własną tradycję i kulturę,  darzyli siebie wzajemnym szacunkiem.
Dzisiaj rodzina to gromada indywidualnych jednostek, które – czasami – nie mają ze sobą żadnych powiązań prócz więzi krwi. Mama jest zabiegana i obojętna. Tata zapracowany i niezaangażowany. Dziadków nie ma lub się nie interesują. I co takie biedne dziecko ma ze sobą począć?
To jest bardzo trudny i smutny temat, ponieważ rodzina w życiu każdego człowieka jest najważniejszym podstawowym elementem. Jest to pierwotna, własna grupa społeczna, która uczy nas najwięcej już od najmłodszych lat. A jeżeli nie ma się wzorców już w tym najwcześniejszym etapie życia – to nie wróży to nic dobrego na przyszłość. 
Cameron, Ethan, Philip – bohaterowie sagi rodu Quinnów Nory Roberts – mają za sobą trudne dzieciństwo. Każdy z nich przeżył własną, osobliwą historię. Borykali się z ubóstwem, przemocą, brakiem akceptacji i upokorzeniem. Miłość znaleźli w domu swoich adopcyjnych rodziców – Raymonda i Stelli Quinn, którzy wychowali ich na szlachetnych, dobrych ludzi. I chociaż nie łączyły ich więzy krwi stali się dla siebie prawdziwą, kochającą się rodziną. I chociaż trylogię napisała jedna z najbardziej poczytnych autorek romansów książki do łatwych nie należą  - nie z powodu dużej ilości stron, stylu pisania czy zagmatwanej fabuły. Nie! Nora Roberts jest taką pisarką, która umie płynnie pokierować fabułą używając przy tym bardzo przystępnego języka. Chodzi o to co zostawia ta książka w czytelniku. Gwarantuję Wam, że jeżeli przeczytacie tę sagę to długo o niej nie zapomnicie.
Ja nie podejmę się ocenienia tych książek, bo byłoby to bardzo nieobiektywne z mojej strony, ponieważ mam świadomość jej wad, ale przypominając sobie wszystkie emocje związane z czytaniem ich nie obchodzi mnie to, że ta saga jest przewidywalna, czy fabuła momentami „naciągana”. Obraz rodziny w tych książkach tak niesamowicie mi się podobał, że gdybym miała możliwość przeniesienia się na jeden dzień do jakiegokolwiek literackiego świata to z pewnością wybrałabym świat braci Quinn. Bohaterowie i ich wzorce, priorytety, zasady stały się poniekąd częścią mnie i moich wyobrażeń na temat rodziny, jaką chciałabym w przyszłości stworzyć.
Książki o braciach Quinn są bardzo zabawne, nie brakuje w nich pikantnych, zmysłowych scen, ale także tych wzruszających i refleksyjnych. Z pewnością są to romanse idealne na jesienną aurę. Ja polecam czytać te książki wieczorami, bo z pewnością będzie się po nich Wam fantastycznie spać.  



         A Wy jaki znacie sposób na jesienną chandrę? 





O Barso Re

Barso Re
Recommended Posts × +

21 komentarze:

  1. "Dziennik Bridget Jones" to zdecydowanie idealna pozycja na jesienne wieczory. Rozbawi do łez w te melancholijne wieczory :D
    Piękną piosenkę wybrałaś również choć bardzo smutną. Podziwiam Celine za jej niesamowitą barwę głosu..
    A mój sposób? Nie wiem czy istnieje obecnie chyba rzucenie się w wir pracy i nauki. Inne moje pocieszacze obecnie są poza moim zasięgiem (oprócz książek!) :(
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam pierwszą część losów Bridget trzy razy i za każdym razem uśmiałam się co niemiara :D To najlepsza książka na poprawę humoru i podwyższenie swojej samooceny! :D Tak, coś ostatnio wiem o wirze pracy i nauki...

      Usuń
  2. Już kiedyś chciałam sięgnąć po książki Nory Roberts, ale do tej pory tego nie zrobiłam. Może kiedyś. Co do do Bridget Jones, nie czytałam książek, ale obejrzałam film, chociaż wprawdzie tylko jedną część. Muszę to nadrobić, raczej w wersji filmowej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nora Robert ma specyficzny styl - raz jej książki są fenomenalne, a raz fatalne. Trzeba się dobrze wbić. Ten cykl jest jednym z najlepszych jakie czytałam - oczywiście to są niewymagające romanse, trzeba mieć to na uwadze. Gwarantuję Ci, że nie pożałujesz przeczytania cyklu o braciach Quinn.
      Filmy o Bridget są tak dobre, jak książki. Należą do kanonu moich ulubionych komedii także oglądaj, oglądaj, oglądaj... Uroczy Colin Firth w kreacji Marka Darcy'ego jest wprost NIESAMOWITY!

      Usuń
  3. Zdecydowanie wolę serię Bridget, jakoś Nora Roberts to nie mój klimat :) Ale jesień sprzyja jesieni, jest taka lekka, głupio-zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień to taka magiczna pora, że podczas jej trwania sprzyja wszystko i wszystkim z odpowiednim nastawieniem, oczywiście :D

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Byłam na filmie Bridget Jones 3 idealny poprawiacz humoru, odstresor i kupa świetnej zabawy. Wyjście z przyjaciółkami na taki film to jedna z najlepszych rzeczy jakie można zrobić dla siebie tej jesieni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam! Bardzo dobra komedia, chociaż mało w tym filmie było dawnej Bridget :D Ale uśmiałam się, a to najważniejsze!

      Usuń
  5. Akurat żadna z tych książek nie jest w moim guście i nie zastąpi mi gorącej herbaty z pomarańczą i odrobiny czekolady ;)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnej z nich nie znam, ale o dzienniku słyszałam wiele dobrego i chętnie się z nim zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Książki, jak i filmy - rewelacja, jeżeli chodzi o poprawiacz humoru!

      Usuń
  7. Książki, książki i spotkania z przyjaciółmi - mój sposób na jesienny zły humor. obie seria znam i lubię, a z Bridget poznałam się gdy kończyłam studia i została ze mną już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją poznałam w gimnazjum i do teraz jest zawsze przy mnie!

      Usuń
  8. Mój sposób do paczka czipsów, piwko, ewentualnie jakaś herbatka i całodzienny maraton "Władcy Pierścieni". Dobrą książką też nie pogardzę, najlepiej jakimś dreszczowcem S. Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham "Władcę Pierścieni". Właśnie przez cały tydzień robiłam sobie seans filmów na podstawie twórczości Tolkiena. Teraz tylko zostało mi wrócić do "Powrotu Króla" <3 Ogromny sentyment mam do tych filmów, znam każdą scenę i dialog na pamięć!!! A najlepsze w tym wszystkim jest to, że za każdym razem odkrywam w tych filmach coś nowego.

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że Hobbit już nie taki dobry :<

      Usuń
  9. Lubię sięgać po książki Nory Roberts, dobrze mi się przy niej relaksuje, choć nie zawsze trafia w mój gust, mam wrażenie, że to zależy od nastroju w danym czasie, oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Ta seria jest jednak wyjątkowa w dorobku Nory Roberts i każda fanka literatury kobiecej powinna ją przeczytać!

      Usuń
  10. Przyznam, że Bridget kojarzę wyłącznie z filmów. Rozumiem, że warto przeczytać książkę mimo ich obejrzenia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Filmy - chociaż dobre - nie przebiją książek!

      Usuń

Kłamałabym mówiąc, że nie interesują mnie komentarze. Umiem zmierzyć się z konstruktywną krytyką, ale przyjmę także miłe słowa. Wasze komentarze to wynagrodzenie mojego wysiłku, także jeżeli chcesz się odezwać – pisz!